niedziela, 17 września 2017

26. ,,Kroniki Jaaru. Księga Luster" - Adam Faber

Oryginalny tytuł: Kroniki Jaaru. Księga Luster
Autor: Adam Faber
Ilość stron: 453
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Wydanie oryginalne: 14.06.2017
Cena z okładki: 36,90
Wyzwanie przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,5 cm
Wyzwanie 52 książki w 2017: 12/52


Jakiś czas temu postanowiłam przeczytać coś lekkiego coś zabawnego, co mogłoby przywrócić moją dawną chęć pochłaniania książek w hurtowych ilościach, dlatego też sięgnęłam po ,,Kroniki Jaaru”. Miała być to pozycja przyjemna, wciągająca i pięknem okładki równającym się pięknu fabuły czy tak właśnie było? Naczytałam się sporo recenzji na temat tej książki, niekoniecznie wszystkie były pozytywne, nie wszystkie recenzje miały na celu wychwalanie debiutu Adama Fabera, mimo to postanowiłam zaryzykować. Ponownie zadziałał mój zmysł wzroku, nie da się ukryć, że książka została fantastycznie wydana.

Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii lub jeśli również zostaliście skuszeni pięknem okładki, a nie wiecie, czy warto sięgnąć po ,,Kroniki Jaaru” to zapraszam do zapoznania się z moją recenzją!

,,Wiedźma bojąca się ciemności jest jak ryba, która czuje strach przed wodą."

Kate Hallander to jedna z tych nastolatek, które pojawiają się praktycznie w każdej książce, jest ich setki, jeśli nie tysiące. Co więc czyni Kate inną? Nie, nie jest to porównanie jej do damskiej wersji Harry’ego Pottera, bo to spora pomyłka. Siedemnastolatka jak spora część jej rówieśniczek ma najlepszą przyjaciółkę, problemy z fizyką i słabość do nowego w jej szkole chłopaka. Co więc ją wyróżnia? Oprócz dziwnej nieco mrukliwej ciotki Hilleny? Wydaje się, że nic aż do pewnego razu, gdy postanawia pokazać tą bardziej buntowniczą część swojego charakteru.


Jak się okazuje pomieszanie ciekawości z aktem buntu niekoniecznie jest dobrą mieszanką. Kate wbrew zakazom ciotki postanawia rzucić tylko okiem na tajemniczy sklep należący do jeszcze bardziej tajemniczej właścicielki Selene. Ku zdziwieniu nastolatki dziwaczny sklep wcale nie jest jakąś tam budką z pamiątkami. Kryształowe kule, złote kociołki i miecze, zawartość domu towarowego jest dla Kate absurdalna i co najmniej śmieszna. Nie wierzy w żadną magię, a sklep uważa za miejsce, w którym zbierają się i kupują produkty wariatki i naciągaczki pokroju telewizyjnych wróżek. Za sprawą właścicielki sklepu w ręce siedemnastolatki trafia stara, zakurzona księga, która podobno ma zawierać najróżniejsze zaklęcia. Kate jako zdrowa na umyśle nastolatka ani trochę nie wierzy w magię i fakt, że formułki znajdujące się w księdze naprawdę mogłyby coś zdziałać. Może to właśnie przez podejście ,,Magia nie istnieje, ale co szkodzi spróbować?” powstaje niezły bajzel, ponieważ główna bohaterka postanawia wypróbować zaklęcie miłosne w celu rozkochania w sobie Jonathana. Zastąpienie różowej nici różową sznurówką, czerwonej świecy białą, tyle że pomalowaną czerwonym flamastrem, nie wydaje się już tak samo dobrym pomysłem, jak wcześniej. 

,,- (...) Udawaj wojowniczkę, zgiń jak żałosna bohaterka."
Pierwszy tom cyklu ,,Kroniki Jaaru” nie był jakimś arcydziełem arcydzieł, czytałam lepsze książki, ale nie mogę narzekać, bo czytając tę pozycję, bawiłam się naprawdę dobrze. Polubiłam nawet w jakimś tam stopniu bohaterów, mimo że Kate była dla mnie trochę takim nieudolnym superbohaterem, który chce ocalić magiczny świat. Był też niebywale niezdarny Fion, który był Ferem Kate oraz pojawił się również Jawis – jednorożec, którego pokochałam. Chciałabym mieć koszulkę z podobizną Jawisa. Mel i Jonathan byli najbardziej irytującymi ludźmi w tej książce, uważam, że powinni dostać za to medal. Ewentualnie złotą malinę za najbardziej irytujących znajomych głównej bohaterki. Czy było coś, co mi przeszkadzało? Totalnie drażniła mnie postawa Kate. Nie wierzy w magię, nie wierzy, nie wierzy i tak przez ileś tam rozdziałów a nagle było takie bum i ,,Jaki ten Jaar jest piękny! Jestem czarownicą, mam jakieś tam moce, jestem wielka, ale niedoświadczona. To o niedoświadczonej czarownicy się wytnie” to było niczym taka metka przy bluzce, która sobie jest i ona drapie, drażni i przeszkadza, tak samo było z podejściem Kate.

,,- Zagadka. - Westchnął.
- Co jest zagadką?
- Wasz świat."

Ogólnie fabułę książki oceniam na spory plus, bo dawno nie czytałam AŻ tak dobrej fantastyki, która wyszła spod pióra polskiego autora. Może takich perełek polskiej fantastyki jest więcej, nie wiem. Przyznaję się bez bicia, że nie jestem ogromną fanką literatury tworzonej przez naszych autorów. Nawracam się. Naprawdę coraz więcej zdarza się książek, które czytam mimo pomimo i wbrew polskim autorom, bo oni naprawdę potrafią pisać, czasami różnica między książką napisaną przez zagranicznego autora i taką napisaną przez polskiego autora jest całkowicie niewidoczna. Podoba mi się to.


Nie mogę też jakoś bardzo narzekać na całokształt, bo nie ma się w sumie do czego przyczepić, no może jeszcze taka drobna infantylność Kate mnie mierziła. Jak każdemu, kto czytał tę pozycję, nie podoba mi się porównanie tej książki do Harry’ego Pottera. Są to dwie całkowicie różne historie, dwójka całkowicie różnych bohaterów i dwóch całkowicie odmiennych autorów.

Byłoby może i 9/10 za mało momentów przynudzania no ale Kate to wystarczający powód, by dać 7/10.
.
.
.
.
.
.
template by oreuis