środa, 31 stycznia 2018

29. MONSTRA, MONSTRA - ,,Okrutna Pieśń" - Victoria Schwab

polski tytuł: Okrutna Pieśń
oryginalny tytuł: This Savage Song
Autor: Victoria Schwab

Ilość stron: 432
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Wydanie polskie: 17.01.2018
Wydanie oryginalne: 07.06. 2016
Cena z okładki: 39,90


Spodziewałam się kolejnej książki, gdzie schematy wręcz będą wylewały się ze stron książki, a podobieństwa będę potrafiła przyporządkować do poszczególnych wydanych już za granicą oraz w Polsce tytułów. Jak to było z ,,Okrutną Pieśnią”?

Zacznijmy od tego, że ,,Okrutna Pieśń” to pozycja z gatunku dark fantasy gdzie nie brakuje czarnych charakterów, ciemności i… potworów. Potwory odgrywają bardzo ważną rolę w tej książce i muszę przyznać, że naprawdę dzięki nim ta historia jest niesamowita, trzymająca momentami w napięciu a ja czytając ją, nie nudziłam się ani przez sekundę.

 ,,Jesteśmy najczarniejszym mrokiem, który stał się światłem"

Historia przedstawiona w tej pozycji to przede wszystkim historia podzielonego na dwie części miasta, gdzie jest dwóch przywódców, dwie różne idee oraz dobro i zło. Kate Harker oraz August Flynn to następcy podzielonego miasta, w którym z przemocy zrodziły się prawdziwe potwory a dokładniej ich trzy rodzaje. Dwa paskudne i mordercze a jeden wyjątkowy. Corsajowie, Malchajowie oraz Sunajowie. ,,Corsaj,Corsaj, zęby, szpony, potnie, pożre na surowo”. ,,Malchaj, Malchaj, blady, chudy, wyssie krew, aż będziesz suchy”. ,,Sunaj, Sunaj czarnooki pieśń zanuci porwie duszę”. Z tych trzech najmniej potworni są Sunajowie nie pożywiają się ludźmi a bynajmniej nie tymi dobrymi, ich zadaniem jest odbieranie duszy mordercom oraz tym którzy w jakiś sposób wyrządzili krzywdę innym. Duszę mogą odebrać między innymi za pomocą pieśni wygranej na różnych instrumentach. August grał na skrzypcach.

August Flynn jest... Potworem. Łatwe do przewidzenia nieprawdaż? Może się wydawać, że to kolejny schemat z tych, które już znamy – Potwór oraz ludzka dziewczyna. Otóż ku zaskoczeniu także mojemu, wcale tak nie jest. Między dwójką nastolatków nie wybucha zakazana miłość od pierwszego wejrzenia jak w kiepskiej parodii ,,Romea i Julii”. August Flynn dostaje za zadanie rozpoczęcie nauki w szkole, do której będzie uczęszczać także córka przywódcy północnej części Miasta Prawdy. Zapewniam tych, którzy są fanami fantastyki, ale bez dodatku wątku miłosnego, że takowy nie występuje przez całą książkę, więc możecie spokojnie po nią sięgnąć! Wprawdzie nastolatkowie się zaprzyjaźniają a Kate zrzuca z siebie wierzchnie nakrycie z napisem ,,bezwzględna suka” ale nic więcej.
 
,,Moja siostra uważa, że chodzi o piękno. Że nasza muzyka muzyka nawiązuje do pierwszego pięknego dźwięku, jaki usłyszeliśmy. Ja usłyszałem skrzypce. Ona usłyszała czyjś śpiew."

Kate Harker to córka swojego ojca i dobitnie stara się to pokazać. Robi wszystko, żeby wrócić do miasta, w którym rządzi jej ojciec, toteż nie stroni od wszelakich posunięć, żeby tylko zostać wyrzuconą z kolejnej szkoły, co zdecydowanie jej wychodzi. Po podpaleniu kaplicy w szkole Świętej Agnieszki dziewczyna dostaje to, czego tak bardzo pragnęła przez ostatnich kilka lat. Powraca do miasta, do obojętnego ojca, który jedyne czym się zajmuje to tresowaniem potworów, żeby go słuchały, a także pobieraniem opłat za ochronę przed potworami. Kate to dziewczyna z gatunku tych, które nie udają silnych niezależnych, a pod spodem się ukazuje warstwa cieńsza od skorupki jajka. Ona naprawdę jest silna i niezależna, ale też nie jest jakimś tytanem z nadprzyrodzonymi zdolnościami, jest po prostu ludzka.

W całej tej historii podobało mi się to, że nie było w niej wątku romantycznego, nie mam nic do książek z wątkiem romantycznym, od czasu do czasu lubię się przy jakiejś dobrej lekturze z tego gatunku zrelaksować, ale w tej książce romans między bohaterami mógłby zepsuć całe budowane przez autorkę napięcie. Bałam się schematów, powstało tyle książek na świecie, że ciężko o niepowtarzalność, ale ta pozycja jest niepowtarzalna, jest niesamowita oraz zapewnia dobrą zabawę na kilka godzin. ,,Okrutna Pieśń” to książka, która mnie zaskoczyła i to tak, że po ostatniej kartce zbierałam szczękę z podłogi.  Okładka tej książki jest niesamowita, a skrzypce przy numeracji stron całkowicie skradły moje serce. Mam pewien sentyment, jeśli chodzi o skrzypce a fakt, że jakby nie było, odgrywały ważną rolę w tej historii, był dla mnie świetnym bonusem.

,, [...] Kate nie była tą samą dziewczynką, którą odesłał dwanaście lat temu, która wypuszczała owady, zamiast je zabijać, która bała się ciemności."

Bohaterowie. Ich chyba nie da się nie lubić. August, który przypominał mi trochę takiego szczeniaczka, który zatacza się pod ciężarem swojego brzuszka, przez co był niesamowicie uroczy, ale także nie brakowało mu ogromnych pokładów odwagi i waleczności, nic dodać, nic ująć idealny facet dla każdej kobiety. Kate. Tutaj jest twardszy orzech do zgryzienia. Nie była czarnym charakterem, mimo że pragnęła pokazać, iż jest córką swojego ojca, jak dla mnie jej zachowanie świadczyło tylko o tym, że za wszelką cenę chciała skupić jego uwagę na sobie i zdobyć jego uznanie. Polubiłam ją. Jako jednej z niewielu głównych bohaterek nie mam praktycznie nic do zarzucenia. Wiadomo, nie była ideałem, miała swoje za uszami, swoje wady, ale dzięki temu była taka prawdziwa i trójwymiarowa, przestała być tylko fikcją. Nie mam wątpliwości co do tego, że ta książka będzie hitem. Ona już jest hitem.
 

Jedyną rzeczą, do której się przyczepię i to nie przez to, że coś było nie tak, jest zakończenie. Autorzy powinni dostawać grzywnę do płacenia za kończenie książek w takim momencie. Akcja nie zwalnia do ostatniego rozdziału, który zapowiada nam istną jazdę bez trzymanki w kolejnym tomie. Jak tu teraz wytrzymać do października? Jedyny plus jest taki, że druga część jest już dostępna w języku angielskim. 

 ,,Okrutną Pieśń” polecam każdemu. Jest to pozycja prawie doskonała, z niesamowitą i dopracowaną treścią gotową zachwycić najbardziej wymagającego czytelnika. Jeśli nadal ktoś nie czuje się zachęcony po moim pianiu z zachwytu, to koniecznie zajrzyjcie na inne blogi w poszukiwaniu recenzji tej książki i przekonajcie, że negatywnych ocen praktycznie nie ma.
Zakończenie nie jest jakimś wielkim minusem, ponieważ dzięki niemu wiem, że drugi tom może być tak samo dobry lub nawet lepszy niż pierwszy.
 

Nie może być inaczej.
10/10
 

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.




***

Próba dodania tego postu to próba numer dwudziesty któryś, nie wiem, co się dzieje z bloggerem, ale chyba nie tylko ja mam z nim problemy. Według mojego planowania post ten miał się ukazać w piątek, ponieważ był to dość ważny dla mnie dzień. Dlaczego był taki ważny? W piątek 26 stycznia ten blog obchodził drugą rocznicę istnienia. Nie przedłużając, chcę po prostu podziękować każdemu, kto pozostawił po sobie chociaż jeden komentarz na moim blogu, każdemu, kto go odwiedził i sprawił, że zmieniła się cyferka w statystykach. Teraz już naprawdę na koniec dziękuję wam za najlepszy możliwy prezent urodzinowy, czyli wbicie 10000 wyświetleń!

Na dzisiaj to tyle a my widzimy się w następnym poście już za kilka dni!
.
.
.
.
.
.
template by oreuis