czwartek, 15 listopada 2018

#33 „Kroniki Jaaru. Siedem Bram”- Adam Faber

Tytuł: Kroniki Jaaru. Siedem Bram
Autor: Adam Faber
Ilość stron: 546 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Data premiery: 28.02.2018 
Moja opinia: 6/10

Siedem bram jest już trzecią częścią przygód początkującej czarownicy Kate Hallander. Dziewczynie udało się przeżyć wakacje, pokonać jednego z potencjalnych wrogów oraz zostać zwerbowaną do kręgu Strażników Żywiołów jako nosicielka kamienia Danu.
 
Akcja trzeciego tomu zaczyna się niepozornie, bo od zaproszenia na ślub Fione mogłoby się wydawać, że to optymistyczne wydarzenie zapoczątkuje ciąg kolejnych radosnych i błogich chwil. Niespodziewanie jednak Fione znika, nie wiadomo kto stoi za jej porwaniem, nieznana jest też przyczyna. Kate wraz z Jonathanem i resztą Strażników Żywiołów, aby odnaleźć Ferinię, muszą przejść przez siedem niebezpiecznych prób, siedem bram za każdym razem muszą wykazać się odwagą, otwartym umysłem i swoimi umiejętnościami – kto czytał, ten wie, że było z tym różnie. Każda kolejna próba była coraz bardziej zwodnicza i niebezpieczna, i coraz ciekawsza.

[...] Wszyscy gdzieś zmierzają. Poza tym macie ze sobą torby. Każdy, kto ma torbę na pewno dokądś się wybiera

Odnoszę wrażenie, że po bajkowym Jaarze z pierwszego i poniekąd drugiego tomu, w trzecim otrzymujemy bardziej mroczną wersję magicznej krainy, gdzie niebezpieczeństwo może czyhać na każdym kroku, jednocześnie nadal jest to historia utrzymana w klimacie dla młodszej nastoletniej grupy czytelników. W trakcie lektury możemy lepiej poznać zarówno bohaterów, którzy byli w ,,Kronikach Jaaru” od pierwszego tomu, jak i tych, którzy do ,,obsady” dołączyli dopiero w tomie poprzednim. Tak naprawdę dzięki próbom siedmiu bram jesteśmy w stanie ocenić, ile potrafią, co potrafią i właściwie w tym samym momencie oni także odkrywają swoje specyficzne umiejętności, w których posiadanie weszli głównie za sprawą bycia Strażnikami Żywiołów.
 
Wszystko byłoby fajnie i ładnie, gdyby nie fakt, że ta część jest bezapelacyjnie dla mnie po prostu gorsza od ,,Księgi Luster” i ,,Czarnego Amuletu”. Niby dostajemy kolejną porcję rozbudowanego świata, jest dużo akcji, mało momentów, gdzie właściwie nic się nie dzieje. Być może problemem było to, że działo się aż za dużo jak na notabene 540 stron książki. Podobał mi się z kolei ukazany proces jednoczenia się Strażników, którzy by wyjść cało z najbardziej tragicznych i niesprzyjających dla siebie sytuacji musieli połączyć swoje siły. Obok rodzącej się przyjaźni, był też wątek dotyczący przyjaciółki głównej bohaterki – Mel (czy tylko mi jej imię kojarzyło się z melatoniną?), która niezmiernie doprowadzała mnie na skraje negatywnych emocji, o których istnieniu nie miałam pojęcia i była wrzodem na tyłkach dla Kate i innych właściwie też… Przez większość książki byłam w stanie przebrnąć bez problemu, ale kryzys pojawił się przy okazji ostatnich stu stron, gdzie właściwie wynudziłam się jak mops i musiałam wręcz się zmuszać do czytania, bo jak to tak zostawić niedoczytaną książkę przed samą metą. Plusem, który uratował tę część, było siedem bram, tak naprawdę, gdyby nie nadały dynamizmu, nie zaciekawiłyby mnie do pewnego stopnia, to nie dałabym tej pozycji oceny 6 w skali do 10. Rozwiązanie sprawy Fione nie było dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem, spodziewałam się takiego rozwoju wypadków, bo jest to klasyczna zagrywka autorów nie tylko fantastyki, ale tak ogólnie.
 
 ,, Nie zdradzę wam swojego imienia - oznajmił. - Powinniście znać odwieczną zasadę magii. Kto zna imię ma kontrolę nad tym, który je nosi

,,Tajemne Imię” (czwarty tom) za jakiś czas zagości u mnie na ,,tapecie”, jestem ciekawa tego, co wydarzy się po tym, jak kryzys pojawił się nie tylko u mnie w trakcie czytania, ale także u Strażników, od których przecież zależy powodzenie całej misji. Jak do tej pory przeczytałam tylko dwie recenzje o czwartej części przygód Kate Hallander i może niech tak pozostanie, bo istnieje szansa, że albo się zniechęcę, albo wprost przeciwnie za bardzo się nakręcę na tę książkę.
 
Trzeci tom (i poprzednie, jeśli ktoś nie czytał) polecam każdemu, kto ma ochotę na przeczytanie jakiejś polskiej książki fantastycznej, bo to naprawdę przyzwoita seria dobra na wolny wieczór/ albo kilka wieczorów. 

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona  oraz We Need Ya! 

Książka bierze udział w 52 książki w 2018: 5/52 
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.