wtorek, 25 czerwca 2019

35. Kiedy marzenie się spełnia, lecz nie marzącemu… - „Marzyciel” – Laini Taylor




Laini Taylor stworzyła historię niepodobną do żadnej innej, wyjątkową i… 
zaskoczyła mnie. 
 

Do ,,Marzyciela” miałam trzy podejścia, za każdym razem pokonywał mnie sposób, w jaki został napisany. Nie umiałam przebić się przez styl autorki, czego skutkiem było dużo wolniejsze niż zwykle czytanie, nie jestem wprawdzie jakimś pochłaniaczem książek i pięćset stron ,,za jednym posiedzeniem” to nie u mnie, ale spodziewałam się, że bez problemu w piętnaście minut jazdy komunikacją miejską przeczytam, chociaż czterdzieści stron, czyli jakieś cztery rozdziały – jak się okazało nie było takiej opcji. Później poszło już z górki, im bardziej akcja się rozkręcała, a ja przyzwyczajałam się do stylu Laini Taylor, tym szybciej przewracałam kolejne i kolejne strony.



 Jakże głęboko sięgały splątane korzenie nienawiści.


Historia przedstawiona w ,,Marzycielu” to historia wychowywanego przez mnichów Lazlo Strange’a, który od samego początku fascynował się historiami opowiadanymi przez starego brata Cyrusa, marzył o wyrwaniu się z klasztoru, w którym nie czekało go nic poza przepisywaniem ksiąg, jednak jego największe marzenie kiełkowało w nim na długo przed opuszczeniem klasztoru i na długo po opuszczeniu go. Lazlo Strange nie pragnął niczego bardziej niż odkrycia tajemnicy zaginionego miasta ,,Szloch” i zobaczenia go na własne oczy. Kiedy niespodziewanie do Wielkiej Biblioteki pełnej wybitnych uczonych przybyła delegacja z samego Szlochu Lazlo wiedział, że to prawdopodobnie jedyna okazja do spełnienia swoich już nie tylko dziecięcych fantazji, był to idealny moment dla tytułowego marzyciela, by odnaleźć swoją drogę, sens życia i doświadczyć magii tak prawdziwej jakby istniała naprawdę.


 „-Co to jest horyzont? - zapytał Lazlo z kamienną miną. - Coś jak koniec półek z książkami?”

Przy trzeciej próbie przeczytania ,,Marzyciela” moim jedynym celem było po prostu przeczytanie kolejnej książki z półki powszechnie znanej pod nazwą ,,półka wstydu”. Byłam przygotowana na to, że być może to kolejna książka z tych, które podobają się wszystkim, a dla mnie są całkowicie przeciętne. Dlatego też byłam pozytywnie zaskoczona, gdy okazało się, że im głębiej w las tym było coraz lepiej, mimo że na początku akcja mnie nie porwała, bohaterowie nie zniewolili, a ja co chwila przerywałam czytanie tylko po to, aby pozwolić moim oczom nacieszyć się naprawdę przepiękną okładką, która idealnie trafia w mój gust. Sama historia wykreowana przez Laini Taylor w ostatecznym rozrachunku okazała się naprawdę dobra, pomimo że nie podobało mi się kilka rzeczy między innymi wysunięcie na pierwszy plan wątku miłosnego, który jak dla mnie był całkowicie zbędny i niszczył cały zamierzony efekt, który gdyby nie wątek miłosny byłby spektakularny. Nie do końca przypadł mi do gustu też motyw snu na jawie, znaczy to nie tak, że był całkowicie zły, po prostu było go trochę za dużo i na dobrą sprawę przystopował na jakiś czas całą akcję – zrobiło się za to sielsko i anielsko. Na szczęście w porę autorka wróciła na właściwe tory, na co odetchnęłam z ulgą.
,,Marzyciel” miał oczywiście więcej zalet niż tylko przepiękna okładka. Bohaterowie zostali genialnie wykreowani każdy bohater był inny pod względem charakteru, poglądów i zadań mu powierzonych, postacie były pełnowymiarowe i bez większego trudu mogłam wczuć się w kilku moich ulubieńców. Podobała mi się najbardziej ze wszystkich kreacja Minyi młodej kobiety uwięzionej w ciele małej dziewczynki, tyle nienawiści i chęci zemsty, tyle jadu, że aż byłam w szoku, skąd to wszystko się w niej wzięło. Pomimo początkowo luźnego podejścia i niechęci do ,,Marzyciela” muszę przyznać, że dostrzegam te elementy, za które Laini Taylor zyskała więcej zwolenników niż przeciwników.

Podsumowując w ,,Marzycielu” dostajemy świetnie poprowadzoną akcję (pomimo drobnych przestojów) genialnych bohaterów i kawałek wyjątkowej historii, niepodobnej do żadnej innej. Książkę — pomimo drobnych zgrzytów — jak najbardziej polecam, zwłaszcza miłośnikom fantastyki oraz osobom, którym wątek miłosny nie przeszkadza, a wręcz w ich oczach dodaje całej historii rumieńców.



 

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam książki tej pisarki - wszystkie, co do jednej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Laini Taylor słynie z tego, że tworzy nieco skomplikowane historie. Niebanalne, barwne, zachwycające, jednak nie każdy umie od razu pozwolić sobie na wejście w dany fantastyczny świat, pozwolić mu się zniewolić. Sama tak miałam w przypadku „Córki dymu i kości”, gdzie dopiero „groźby” ze strony przyjaciółki zmieniły moje podejście i... Nie żałuję. A „Marzyciela” mam na uwadze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy nie mogę przebić się przez jakąś książkę z różnych powodów często ją zostawiam, nie zawsze umie się zmusić do przeczytania całości

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę kupić tę książę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na temat tej książki słyszałam dość skrajne opinie, stąd póki co mam mieszane uczucia. Tym bardziej, że czytałam inną powieść tej autorki i średnio przypadła mi do gustu. Ale kto wie? Może z czasem zdobędę się na tę próbę i sięgnę po "Marzyciela".

    www.kulturalnameduza.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że dalej ta książka zbiera całkiem pozytywne opinie - sama się nawet zastanawiałam nad jej przeczytaniem, ale jakoś potem porzuciłam ten pomysł i do niego nie wróciłam. Chyba jednak muszę nad tym pomyśleć jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta seria ma takie piękne okładki. Kupiłam box z tymi książkami i zakochałam się <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Na temat tej książki nie słyszałam jeszcze żadnej negatywnej opinii i jestem jej naprawdę bardzo ciekawa. Oba tomy wygrałam kiedyś w rozdaniu, więc leżą już na mojej półce. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej za nie zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  9. To może być przygoda czytelnicza dla mojej córki, podsunę jej tytuł pod rozwagę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę kojarzę, ale nie mogę się do niej przekonać. Boję się, że mnie nie zachwyci :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja jakoś do tej książki nie potrafię się przekonać. ;/

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z chęcią po nią sięgnę, bo widzę wiele wątków, które mogą mnie zaciekawić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta książka przewija mi się przed oczami przynajmniej 2 razy dziennie. I raz mam ochotę ją przeczytać, a raz kompletnie nie. Sama już nie wiem. Na razie jestem na nie, ale może zmieni się to jutro?

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przeczytałam recenzji, bo mam ją zachwalana ze wszystkich stron i postanowiłam, że muszę ją w końcu przeczytać i samej się przekonać. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo chcę przeczytać książki tej autorki. Okładki są cudowne, A opinie czytelników tylko zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
  16. Już od dłuższego czasu czaję się na tę książkę. Bardzo podoba mi się okładka i opis fabuły. Dzięki za przypomnienie o tym tytule!

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszyscy zachęcają, co rusz recenzują, ale ja wcale nie jestem przekonana do sięgnięcia po tą pozycję. Może kiedyś się przełamię, ale jak na razie nie zamierzam czytać.

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.